Apple

iPhone 7 się nie sprzedaje. Ale dlaczego?

Iphone 7 przestał się sprzedawać. I to jest fakt. Po prostu go zabrakło w sklepach zarówno stacjonarnych jak i tych internetowych.

Chyba nawet samo Apple zostało zaskoczone tą sytuacją. Nie bez wpływu na całą sytuację miała wpadka Samsunga z modelem Note 7 ale czy to miało aż takie duże znaczenie? Raczej nie.

Przed premierą iPhone 7 miłem kilka życzeń. Wodoodporność, zwiększenie domyślnej pamięci z 16GB na większą i dwie karty sim.

Dostałem nawet więcej. O ile dwie karty sim były nierealne, reszta została ujęta w nowym iPhone a do tego 4 rdzenie, 3GB ram w wersji Plus, 2 kamery, nowy przycisk Home, stereofoniczne głośniki, nowe kolory czyli czarny matowy i Jet Black.

Więc dlaczego go jeszcze nie kupiłem? Po prostu kupić go nie można. Mowa dokładnie o modelu Plus w wersji 128GB i kolorze czarny mat. Kolorze, który wraz z wersją Jet Black stał się hitem a wybiera go ponad połowa użytkowników Apple. Do tego od premiery iPhone 6 i 6 plus pierwszy raz model plus sprzedaje się tak samo dobrze jak wersja 4,7″.

I to chyba przerosło właśnie oczekiwania Apple. Popularność modelu Plus oraz koloru czarnego.

Wspomniałem, że problemy Samsunga z modelem Note 7 nie miały na to wpływu. Po pierwsze Note 7 miał premierę wcześniej, więc potencjalni chętni mieli czas go kupić a po drugie użytkownik androida na Apple nie patrzy łaskawym okiem. Zresztą vice versa.

Często czytam opinie, że model iPhone 7 powinien nazywać się 6S. Nic bardziej mylnego. Piszą to chyba osoby nie mające w rękach modeli 6 i 6S.

Różnica pomiędzy nimi to nie tylko 3D Touch. Różnica szybkości działania i wydajności jest po prostu odczuwalna. A obudowa? Model 6S miał być rozwinięciem modelu 6, więc obudowy nowej nikt się nie spodziewał choć Apple mogło już wtedy ukryć „fugi”.

Po modelu iPhone 7 widać, że ludzie nie oczekują tylko innowacji. Czasami wystarczy dać użytkownikowi coś, co lubi w jego ulubionym kolorze. Czasami wystarczy dać mu większą pamięć w niższej cenie a czasami ułatwić mu życie i zrobić jego ulubiony smartfon w wersji odpornej na wodę. Czasami warto dać mu po prostu coś nowszego przy nowej umowie z operatorem.

Na potwierdzenie proszę o rzut oka na nowe modele Macbook Pro. Cieńszy, lepszy procesor, więcej pamięci podstawowej, „magiczny touch bar” oraz kolor space gray. Tak, ten sam kolor, który Apple uśmierciło w iPhone 7. Ale komputer i smartfon to nie buty i torebka. Kolorami pasować do siebie nie muszą.

A co jeżeli ta magia do kogoś nie przemawia? Może wybrać model „mniej magiczny” czyli bez Touch Bar’a. Szkoda, że trochę okrojony choćby z wejść ale jest. 256GB pamięci podstawowej, 8GB RAM, Core i5 i standardowa klawiatura. Apple przewidziało, że jego fani to nie tylko Ci czekający na innowację ale również Ci, którzy chcą tego co znają w nowszej formie.

Na koniec jeszcze mały och. Jak Apple poradziło sobie z problemem zużywania się guzika Home? Zrobiło z niego Force Touch, genialne rozwiązania znane z gładzika w Macbookach. Myślenie Apple to coś, czego zabrakło BlackBerry, które porzuciło swoich klientów kochających klawiatury i dało im modele dotykowe bez alternatywy. Model Q10 był protezą a Classic wszedł za późno, w sumie na sam pogrzeb BB10 – taka mała dygresja byłego użytkownika Blackberry.

Apple wie, że ich klienci przycisk Home znają i nie potrafią bez niego żyć, więc połączyli stare z nowym. Jest guzik, który bez zasilania guzikiem nie jest. Osobiście wolałbym, aby Apple kupiło BlackBerry i wykorzystało ich gesty, ale jestem skażony. Apple używam, bo Blackberry umarło. Większość użytkowników nie wybaczyłoby usunięcia guzika Home. Choć może gdyby …

Previous ArticleNext Article