Android

Co znaczy Premium? Czyli Apple i ceny smartfonów.

Przez wiele lat przyzwyczailiśmy się, że Apple po pierwsze znaczy drogie. I pewnie tak było, szczególnie w Polsce przy naszych zarobkach.

Jeżeli jednak popatrzymy na to wszystko z perspektywy czasu cena schodzi powoli na drugi plan, bo choć drogie to świetnie wykonane a co najważniejsze aktualizowane.

Huawei, czyli „chińczyk” z aspiracjami

Marka znana na całym świecie. W Polsce przez długi czas po prostu bardziej znany chiński producent, głównie modemów.

Od modelu P6 przez P7 Huawei wchodził powoli na rynki europejskie, żeby modelem P8 a szczególnie P8 Lite podbić serca użytkowników Androida. Ale jak to się stało, że smartfony Huawei chciało się kupować? Przede wszystkim cena. Nie ma co się oszukiwać, to podobnie jak dziś w przypadku Xiaomi to ceną Huawei zaskarbiał sobie coraz szersze rzesze użytkowników.

P6

Wydany w 2013 roku posiadał już wtedy min 2GB Ram i 4 rdzeniowy procesor a kosztował 1699zł. W dniu premiery! Jak za flagowy model cena rewelacja.

Idziemy dalej.

P7

Wydany w 2014 roku, nadal z 2 GB Ramu, z lepszym procesorem i większą pamięcią wewnętrzną jako nowy, flagowy model Huawei kosztuje … 1699zł. Czyli cena nadal na dobrym poziomie.

Idziemy do największego sukcesu Huawei a mianowicie modelu P8 (choć to Lite podbił ceną serca)

P8

Wydany w 2015 roku z 3GB Ram na pokładzie i całą plejadą nowych rozwiązań jako model flagowy kosztuje…. 2099zł. Jest drożej. Ale za to model P8 Lite zostaje zaprezentowany w tym samym czasie za 1099zł. I staje się hitem. Choć jest dużo słabszy, to jednak P8. Prestiżowa seria P.

Tak więc każdy mógł mieć nową „ósemkę” nawet mając niecały tysiąc w kieszeni. Czyli nadal było dobrze (P8) i tanio (P8 Lite).

P9.

Model, który chyba wypadł najsłabiej – subiektywnie. Ale do sedna.

Premiera jak co roku w 2 kwartale. Cena za P9 z 3GB Ram to 2399. Model z 4GB to 2699 a wariant Plus to 3199! I chyba modelem P9 Huawei pokazało swoje prawdziwe aspiracje. Chce być drugim Apple a przynajmniej podobnie zarabiać.

Ale mamy jeszcze model P10.

P10.

Najnowszy, najlepszy, najszybszy.

Faktem jest, że telefon jest po prostu dobry. Dobry i ładny. Ale kosztuje w dniu premiery już 2699zł.

I tym sposobem zbliżamy się do bardzo niebezpiecznej granicy. Granicy iOSa i Apple.

O ile Samsung już ceną z Apple nie konkuruje od modelu S6 EDGE o tyle Huawei właśnie od modelu P10 ceną już również nie walczy. Od teraz to produkt premium, ale czy na pewno?

Mobilny świat to Apple i Android a Android to Samsung.

Liczby nie kłamią. Samsung jest liderem rynku Androida i świetnie sobie na nim nadal radzi.

Apple to inna liga, to dla wielu prestiż, dla innych system a jeszcze dla innych kaprys. Ale to inny świat. Świat, w którym nikt się nie zastanawia, kiedy dostanie aktualizację. Świat, w którym telefon chodzi tak samo płynnie po kilku miesiącach użytkowania. Świat, który wygląda i działa inaczej.

A teraz Huawei dobija się do poziomu cenowego Apple porzucając szaty taniego urządzenia dla mas w flagowych wydaniach.

Dla „ludu” będą kolejne Y6 2017, Y3 2017 czy jak tam się będą nazywać nowe modele (P8 dostał model 2017) ale dla wymagających cena już wabikiem nie będzie. Ma być dobrze i drogo. Drogo będzie na pewno.

Mate, czyli wersja beta serii P

Huawei swoje flagowe modele wypuszcza wcześniej, niż z serią P. Dla bardziej zaznajomionych w temacie – seria Mate.

Popatrzmy choćby na obecny rok. Model Mate 9 to P10 z większym ekranem i lepszą baterią. Ten sam procesor, ilość RAM, GPU a czasami nawet lepsze podzespoły (LTE). A do tego i wyższa cena. Ale w Polsce seria Mate jest dość słabo rozpoznawalna, być może właśnie ze względu na cenę.

Świadomy wybór

Od zeszłego roku, szczególnie (wiem dzięki małym znajomościom) w Play hitem są modele flagowe. Wszystkie. iPhony 7, Samsungi S7, HTC 10 – wszystko. Magia rat. Rat i faktur (temat na oddzielny artykuł).

Przeciętny Kowalski na etacie czy z własną działalnością bez zaświadczeń, bez utrudnień w ratach lepszych niż zero procent może kupić większość flagowych modeli. 100–150 netto za najwyższe modele przez 2 lata i ma nowego iPhone czy Galaxy S7 / EDGE. Przy odrobinie szczęścia można zapłacić w cyklu 24 miesięcznym za telefon mniej niż w sklepie a abonament mieć niemal za darmo.

Nazywam ich „ratownikami” a ich wybór często jest mało świadomy. Składowych jest wiele. Co Play ma w magazynie, jakie ma kolory i kiedy może urządzenie dostać. Końcem roku iPhone 7 był niedostępny w Play w każdym wariancie więc hitem był HTC 10.

Były święta, prezenty i możliwość kupna na raty. Stąd wybory te często były przypadkowe. Czasami ktoś, kto wiedział, że chce Samsunga kupował coś innego bo Samsunga brakowało.

Ale to jedna grupa. Druga to ta, która ma gotówkę w ręku i idzie do sklepu. To chyba najlepszy wyznacznik popularności marki.

Ktoś, kto wydaje prawie lub ponad 3000zł wie, co chce kupić. Opiera się na doświadczeniach z poprzednim modelem, jego wadami i zaletami oraz oczekiwaniami. To już nie jest klient, który kupuje dowolny model flagowy, bo jest dostępny i dostanie raty.

I dlaczego taki klient miałby kupić P10. Mając w zasięgu 2 najpopularniejsze marki świata czyli Samsunga i Apple (wystarczy dodać 600zł) dlaczego miałby kupić Huawei? Próbując szukać argumentów nie znajduję nic. Nic, co mogło by model P10 wyróżnić na tle innych flagowych modeli.

Samsung przebija ceną Apple

Myślałem, że Samsung upadł na głowę. Model S8 kosztuje więcej niż iPhone. W przedsprzedaży model S8 jest hitem a w ratach Play będzie jeszcze większym. Skąd ten fenomen? Bo Samsung to taki Androidowy iPhone. Samsung od lat pracował na markę Galaxy i serię S. Teraz zbiera tego owoce.

Grono zadowolonych użytkowników poprzednich modeli S nie będzie chciało używać innych marek. Grono użytkowników serii A patrzy na serię S jak większość na iPhone. I tu Huawei być może szuka swoich odbiorców. Ludzi z aspiracjami na S8 ale ze zbyt chudym portfelem. niemal 1000zł robi jednak różnicę i to właśnie Samsung może się znacznie przyczynić do popularności flagowych modeli Huawei. Chyba, że ceny S7 spadną jak liście na jesień.

Świadomość użytkownika

Flagowe modele kupowałem kilkukrotnie. W większości przypadków w wolnej sprzedaży.

Płaciłem duże pieniądze za BlackBerry Z30, który był świetnym urządzeniem ze świetnym systemem i przez niemal 3 lata użytkowania nie żałowałem ani złotówki wydanej na jego zakup. Kupiłem też wcześniej BB Z10 czy 9900. Kupowałem iPhone 6s, 6S Plus i 7 Plus. Nigdy tylko nie zapłaciłem za Androida. Każdy flagowiec z Androidem był „prezentem” za przedłużenie umowy. I gdybym miał dziś za Androida zapłacić, do P10 chyba nikt by mnie nie przekonał.

Wybierając P10 i oszczędzając kilkaset zł nie czułbym się w żaden sposób wyjątkowo. A chyba powinienem wydając bagatela 2700zł.

W tym momencie uświadamiamy sobie, jak wielki wpływ ma sama marka, jej postrzeganie i prestiż z nią związany.

Gdybym chciał wydajnego a tańszego Androida z pewnością zainwestowałbym w Xiaomi, które przy odrobinie szczęścia i dobremu marketingowi może stać się trzecią siłą w świecie mobilnym. Tylko co zrobi Huawei?

Previous ArticleNext Article