Aktualności

Dowód osobisty w telefonie i nie tylko. mDokumenty nadchodzą.

“mDokumenty” – to dzięki temu projektowi już od maja 2017 będziemy mogli potwierdzać swoją tożsamość telefonem.

To rozwiązanie, które bardzo zmieni nasze życie. Docelowo z domu będziemy mogli wyjść tylko z telefonem i kluczami – mówiła minister cyfryzacji Anna Streżyńska. – Pracujemy nad tym, by obywatel miał w przyszłości dostęp do całego procesu administracyjnego online. Obecna administracja jest na etapie bardzo analogowym, posługujemy się papierem, wiązanymi teczkami, spinaczami – dodała.

Projekt mDokumenty to kilka etapów. Pilotażowo wprowadzone zostaną dowody osobiste i to dość szybko, bo do końca czerwca 2017 r. urzędy czy komisariaty policji będą mogły odczytywać dowód z komórki obywatela. Co ciekawe, “mDokumenty” to projekt otwarty. W przyszłości będzie możliwa jego rozbudowa o kolejne funkcje.

Po dowodzie osobistym przyjdzie kolej na prawo jazdy (październik 2017), dowód pojazdu i ubezpieczenie (koniec 2017 r.). – Kolejne etapy to karta dużej rodziny, karta miejsca, legitymacja studencka, karta biblioteczna itd.

mDokumenty to nie dowód czy prawo jazdy

“mDokumenty” w telefonie to furtka dostępu do danych a nie ich magazynowanie.

Sam dowód elektroniczny ma być po prostu kawałkiem plastiku z chipem, ale jesgo przyszłość jest wciąż mglista.

Jak działają mDokumenty?

Chodzi o dane obywatela, i to obywatel będzie jedną z metod autoryzacji. A użytkownikiem będzie tak naprawdę urzędnik czy funkcjonariusz.

By korzystać z mDokumentów, nie trzeba dostępu do internetu

Albo najnowszych smartfonów – wystarczy telefon komórkowy z możliwością odbierania SMS-ów, czyli zarejestrowanym numerem.

Dzięki temu usługa będzie dużo bardziej dostępna. Fakt, że smartfony są najpopularniejszym urządzeniem telekomunikacyjnym nie oznacza, że “zwykłe” telefony trafiły w całości do szuflady.

Numer telefony, pesel – wszystko może być loginem

Najłatwiejsza forma weryfikacji. Podajemy urzędnikowi Pesel. Po wpisaniu naszego numeru Pesel zostaniemy poinformowani SMSem, że ktoś żąda dostępu do naszych danych. Jeżeli podamy kod – urzędnik będzie mógł nas zweryfikować.

Bepieczeństwo

To kolejny mechanizm zabezpieczeń – każdy podmiot administracji publicznej ma dostęp do określonych, potrzebnych danych.

Pani z Urzędu Stanu Cywilnego nie zobaczy, jakie posiadamy zarejestrowane samochody.

Co więcej, tylko określone urządzenia będą się mogły połączyć z bazą danych o nas samych.

Od teorii do praktyki.

Nie jest to pierwszy projekt cyfryzacji naszych danych, ale pierwszy, który ma realne szanse powodzenia.

Wszystko dzięki temu, że całość odbywa się “online” (w rozumieniu SMSów). “Kowalskiemu” nie potrzeba nic więcej oprócz telefonu i znajomości np. własnego numeru Pesel.

Oczywiście do całości potrzebne jest jeszcze oprogramowanie i “określone” urządzenia z możliwością dostępu do danych. I to może okazać się najsłabszy punkt całego projektu.

Trzymamy kciuki za powodzenie!

źródło: Business Insider

Previous ArticleNext Article